She’s Mercedes 2025 Poledno
Jubileuszową X edycją Zlotu Miłośniczek Zabytkowych Mercedesów She’s Mercedes zorganizowała z niezwykłym rozmachem Basia Medeńska współwłaścicielka Pałacu w Polednie niedaleko Świecia. Samochodów uczestniczących było rekordowo dużo, bo 19, i sam zlot trwał od czwartku do niedzieli czyli o jeden dzień dłużej niż zawsze.
W piątek wszystkie Mercedesy zaparkowały na Rynku w Bydgoszczy, gdzie zaszczycił Zlot swoją obecnością Wiceprezydent Miasta i wręczył upominki dla uczestniczek. Wyróżniałyśmy się wyglądem podczas prezentacji samochodów, ponieważ motywem przewodnim tegorocznego She’s Mercedes były kropki i groszki – w dowolnej postaci, a nie jak zazwyczaj jeden kolor. To lubimy najbardziej, kiedy można popuścić wodze fantazji, a nie ubierać się w identyczne koszulki. Tak więc w groszki były buty, torebki, sukienki, spodnie czy bluzki, a do tego niezawodne jedwabne gawroszki z Milanówka. Po wykonaniu pamiątkowych zdjęć uczestniczki wyruszyły na zwiedzanie Bydgoszczy zaczynając od rejsu po Brdzie tramwajem wodnym – ilość nowoczesnych eleganckich budynków z perspektywy rzeki była zaskakująca. Kolejno było zwiedzanie Muzeum Mydła i Historii Brudu – duże zaskoczenie, oraz zwiedzanie Młynów Rothera z historią miasta i wystawą poświęconą konieczności dbałości o wodę o silnym wydźwięku ekologicznym. Przechodnie czasem pytali o nasze stroje co to za okazja, a my zapraszałyśmy na Rynek do obejrzenia zabytkowych samochodów. Połowę samochodów stanowiły kabriolety, jednak padający przez większą część zlotu deszcz nie pozwolił na jazdę bez dachu. Malownicza trasa z Poledna do Bydgoszczy według klasycznego itinerera udała się niezawodnie, ale na powrót w ulewnym deszczu każda załoga zdecydowała się jechać trasą szybkiego ruchu, a i tak prawie nic nie było widać.

Kolejnego dnia uczestniczyłyśmy w organizowanym okresowo na terenie Pałacu pikniku zabytkowej motoryzacji, gdzie Basia zadała szyku wjazdem repliką trójkołowego Patent-MotorWagen z 1886, czyli pierwszym zbudowanym w historii automobilem przez Carla Benza. Ubrana była w dziwiętnastowieczny strój a la Bertha Benz, która odbyła pierwszą historyczną podróż samochodem z Mannheim do Pforzheim zadziwiając wszystkich, którzy ten przejazd widzieli. Potem zaskoczył wszystkich widzów i zwiedzających sam właściciel Pałacu Stefan Medeński wjazdem kultowym W29 Cabrio 540k. Chyba każdy zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie jeśli nie przy jednym Mercedesie to przy drugim. 540k Cabrio to jeden z kilkudziesięciu Mercedesów interesującej kolekcji właściciela, przy czym najstarszy jest z 1914 roku, jest kilka przedwojennych, a pozostałe to niepospolite perełki – jedyne takie miejsce w Polsce. Co ciekawe wszystkie auta są „na chodzie”.
Samochody uczestniczące w Zlocie były na pikniku jedynie skromnym dodatkiem, w większości egzemplarze z lat 70-tych, 80-tych i 90-tych, choć można było też zobaczyć rzadki W112 cabrio z 1964 czy Pagodę z 1969, a także jedyny przedwojenny – W 142 320 Cabrio A z 1938, należący naturalnie do Komandorki. Piękna butelkowa zieleń i miękka linia nadwozia słusznie przyciągała najwięcej oglądających. Czarne czteroosobowe W112 cabrio z czerwonym środkiem zdobyło puchar w konkursie elegancji na jedno z trzech najpiękniejszych aut na pikniku. Tego dnia otwarcie dachu również było ryzykiem i trzeba było być blisko w pogotowiu. Walka z zacinającym się dachem w jednej Pagodzie przez stojącą na tylnym siedzeniu właścicielkę było niezłym popisem jej zręczności i siły, ale zrzucenie szpilek i dekoracyjnego futrzanego kołnierza odbyło się błyskawiczne – znamy jej samodzielność, determinację oraz podejście zadaniowe. Na szczęście znalazł się dżentelmen, który pomógł podźwignąć ciężki i mokry dach.

W Pałacu w Polednie były dalsze atrakcje dla uczestniczek w postaci zwiedzania Muzeum Mercedesów oraz wystawy przyrodniczej, która prezentuje zwierzęta z czterech kontynentów w aranżacji ich środowiska naturalnego. Prawdziwym przebojem jednak był „Dinner in the Sky” czyli kolacja w chmurach, na platformie 50 metrów nad ziemią. Nie wiadomo było czego się spodziewać, ale to przeżycie jedyne w swoim rodzaju, a lęk wysokości można było pokonać dzięki przypięciu pasami bezpieczeństwa do foteli, do czego każda z automobilistek jest przyzwyczajona. Czterodaniowa kolacja z gatunku wykwintnych podana była przy ulubionej muzyce z lat osiemdziesiątych serwowanej przez dbającą o dobry nastrój uczestniczek DJ-kę. Co roku jest jakaś zaskakująca i wyjątkowa atrakcja, bo też co roku jest inna komandorka, która daje z siebie wszystko, albo i więcej, aby wszystkie uczestniczki dobrze się bawiły, a znakomita większość przyjeżdża co roku. Zaletą zlotu zawsze w innym miejscu, najczęściej z dala od utartych szlaków jest poznanie jak piękna nasza Polska cała oraz podzielenie się zainteresowaniem zabytkową motoryzacją i przyjaźnią kobiet z mieszkańcami niewielkich miejscowości.
Dziękujemy Komandorce Barbarze Medeńskiej za organizację tego zlotu.
Zapraszamy do galerii, aby zobaczyć piękne uczestniczki oraz ich samochody.
