StarDrive w okresie pandemii

tekst: Łukasz Twardoch 

Po wielu miesiącach przygotowań i oczekiwania na StarDrive 11-14.06.2020 w Katowicach przyszedł dzień 14.03.2020 kiedy to po wielu rozważaniach i konsultacjach przekazałem Zarządowi KZMP moją rezygnację z funkcji komandora i sugestię odwołania StarDrivu w Katowicach. Nie była to łatwa decyzja, ale konieczna!
Pandemia przybierała na sile a kolejne zaplanowane moje spotkania organizacyjne odwołane.
W chwili kiedy dowiedziałem się o zamknięciu Urzędów zrozumiałem, że nic nie uda się załatwić. Odkładanie tej decyzji i trzymanie klubowiczów i sponsorów w „napięciu” byłoby nie na miejscu.
Niepewność i lęk przed kolejnymi miesiącami towarzyszył wielu z nas, chcąc myśleć pozytywnie zacząłem myśleć o spotkaniu z kolegami może latem ? Nie umiałem pogodzić się z faktem, że 20 lat temu na Śląsku w Ochabach odbyło się spotkanie naszych członków założycieli i ten fakt nie zostanie w tym roku upamiętniony.
Cały StarDrive w Katowicach miał być poświęcony tym minionym dwóm dekadom.
Trasa i miejsca miały przybliżyć uczestnikom kulturę, obyczaje i historię Śląska a także losów Ślązaków i dzieje marki Mercedes Benz na Śląsku.
W czerwcu br. gdy sytuacja trochę zaczęła się uspakajać zacząłem dzwonić do kolegów z okolicy z pytaniem czy nie chcieliby się spotkać ze swoimi samochodami w czasie jakiegoś weekendu. Pojawiła się też propozycja ze strony MB Polska na dofinansowanie „małego StarDrivu” z okazji XX lecia klubu. To mnie bardzo ucieszyło i zacząłem przygotowania. Okazało się, że znalezienie wolnego miejsca na taką imprezę 2 miesiące wcześniej jest trudne, szczególnie przy obostrzeniach.
Udało się znaleźć „Pałac Borynia” i uzyskać wszelkie pozwolenia na przejazdy i wjazdy na rynki Żor i Rybnika. Prezydenci tych miast objęli patronatami honorowymi nasze spotkanie, ufundowali puchary. Media lokalne zrobiły swoje i zaprezentowały KZMP bardzo dobrze.
Przekorny los chciał inaczej – gdy wszystko udało się załatwić i wskazywało na to, że uda nam się „świętować” w mniejszym gronie klubowiczów Covid wkroczył do akcji! Najpierw Rybnik, później Żory weszły do strefy czerwonej. Środek lata, Polacy nad morzem bez maseczek a Śląsk z obostrzeniami i maseczkami.
Sytuacja zmieniała się dynamicznie, hotele odmawiały rezerwacji (Sanepid i Policja były czujne).
W rezultacie mogliśmy zrobić ewentualnie spotkanie do 50 osób. Napięcie trwało!!!
Byliśmy pokonani. Mając pewne uzgodnienia i pozwolenia po poluzowaniu obostrzeń, drogą pantoflową i krótką wiadomością dla Klubowiczów mogliśmy zorganizować śląski StarDrive.
Mieliśmy 19 pokoi w Pałacu Borynia i tylko tyle!!! W ostatniej chwili ze względów losowych odmówiły przyjazdu dwie załogi.
Jak się okazało klubowicze dopisali, przyjechali z daleka. Jako organizatorowi było mi przykro, że nie było innych możliwości by było nas więcej.
11.09.2020 Pałac Borynia w Jastrzębiu-Zdroju po godzinie 15-tej pojawili się pierwsi uczestnicy. W miłym towarzystwie przy akompaniamencie akordeonisty spędziliśmy wieczór na typowych w naszym gronie rozmowach.
W sobotę rano po śniadaniu, w strojach „z epoki” wyruszyliśmy w kolumnie na żorski rynek, gdzie zostaliśmy przyjęci z entuzjazmem. Policja żorska zabezpieczyła nam przejazd w miarę swoich możliwości. Jechaliśmy bez itinererów, ja prowadziłem kolumnę. To robi wrażenie, taka ilość kultowych, zabytkowych Mercedesów na drodze.
Po wytypowaniu 3 załóg przez władze miasta Żor zostały im wręczone puchary w pokazie elegancji.
I miejsce zajął Jacek Mazur Mercedes 320 cabrio A, który to był klubową premierą !
II miejsce zajął Tomasz Dzida Mercedes 230VB
III miejsce zajął Marek Górecki Mercedes 190SL
Nasze samochody pięknie prezentowały się na tle zabytkowych kamieniczek Żor.
Wyjeżdżając z rynku kolumna zatrzymała się przy domu Franciszka Wałacha gdzie odtrąbiono jego cześć. To samo zrobiliśmy przejeżdżając obok domu Józka Kołoczka wjeżdżając na starówkę w Rybniku. Tam czekała na nas ekipa techników z nagłośnieniem i namiotem z Urzędu Miasta.
Słowa uznania i podziękowania za odwiedziny Rybnika przez klubowiczów a tym samym przypomnienie StarDrivu w Rybniku w 2006 roku pod komandorstwem Leszka Ficenesa wygłosił Prezydent Piotr Kuczera. Rybnik przywitał nas tłumnie, pogoda była wyśmienita, nastroje pozytywne, uśmiechy pełne już bez maseczek.
W pokazie elegancji :
I miejsce zajął Łukasz Załucki Mercedes 230VB
II miejsce zajął Henryk Borowski Mercedes Benz 190SL
III miejsce zajęła Danuta Szczublewska Mercedes Benz 280SE Cabrio
Po posileniu się na rybnickim rynku, pod presją komandora wyruszyliśmy w stronę Rud Raciborskich podziwiając okolice Rybnika i zalewu rybnickiego. W pocysterskim pałacu w Rudach mieliśmy okazję zwiedzenia go z włodarzem tego obiektu ks. Janem Rośkiem. Zabytkowe Mercedesy są stworzone do takich miejsc, dziedziniec pałacu miał wyjątkowych gości w przekroju od lat 30 tych do 90 tych XX wieku. Wszystkie samochody nie zmieściły się na jego terenie bo było już 47 samochodów licząc wszystkich, którzy dołączyli do nas. Ja ich nazwałem przyjaciółmi Klubu. Były to samochody typu: C140 600 AMG, W124 500E, C201 43 AMG,W124 500E,C201 43 AMG, także W123 300D Turbodiesel, czy W 129 500SL, W110. Spiesząc się, bo mieliśmy małe opóźnienie czasowe pojechaliśmy w stronę Gliwic pod historyczną Radiostację w Gliwicach, gdzie dzięki Januszowi Sebzdzie, który poinformował Gliwiczan o tym, że mamy przyjechać czekały już tłumy. Mieliśmy godne przyjęcie!
Radiostacja o zachodzie słońca robiła wrażenie, a samochody z lat 30 tych sprawiały wrażenie zatrzymania się czasu. Dla młodego pokolenia była to prawdziwa lekcja historii, co zostało zauważone w mediach lokalnych.
Mam nadzieję, że kolejny raz w historii Klubu zapisaliśmy się dobrze w wydarzeniach tych miast.
Zmęczeni, pełni wrażeń, z pustymi bakami wracaliśmy do Pałacu Borynia licząc na dobrą kolację.
Chcąc upamiętnić te 20 lat, grupa rekonstruktorów wojska szwedzkiego oddała na cześć Klubu honorowe salwy przed Pałacem, który pochodzi z XVIII wieku.
Bal komandorski rozpoczął się o 20 tej, był tort, szampan i płonąca gicz cielęca. Były toasty, tańce i radosne rozmowy.
Cóż chcieć więcej?
Po raz kolejny okazuje się, że do dobrze spędzonego czasu wystarczą mili ludzie!
W niedzielę rano część uczestników w drodze powrotnej do swoich domów przejechało kolumną do Zajazdu na Kamieńcu w Ochabach, by zrobić pamiątkowe zdjęcia takie jak pierwszego spotkania późniejszych członków założycieli KZMP. Cieszę się, że było z nami kilku z nich!
Po wypiciu kawy przy pięknym wrześniowym słońcu rozjechaliśmy się w różnych kierunkach.
Ja mieszkając w Rybniku przejechałem 250 km moją 114-tką także trasa rajdu była dłuższa niż „ustawa przewiduje”.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za przyjazd, wyrozumiałość i grzeczności z ich strony.
Dziękuję Mercedes Silesia – prezesowi Robertowi Pakosz za udostępnienie samochodów pokazowych i nagranie pamiątkowego filmiku ze „śląskiego StarDrive” 2020.
Jako wciąż wybrany komandor StarDrivu w Katowicach mam nadzieję, że w roku 2021 odbędzie się prawdziwy StarDrive z udziałem Klubowiczów w odpowiedniej ilości, takiej jak była przewidziana czyli 100 załóg klubowych.
Mam nadzieję, że pandemia nas nie dotknie!
Życzę wszystkim dobrego zdrowia!

 

Klubowa załoga na Mile Miglia 2020

Nasza klubowa załoga Tadeusz Kozioł i Monika Sikora dojechała do mety 1000 Miglia 2020 w Brescii.
Zajęli znakomite 132 miejsce – najlepsze z dotychczasowych pięciu startów w tej pięknej imprezie.
Gratulacje!
Oboje deklarują, że poprawią wynik w przyszłych latach.
Życzymy im tego serdecznie!

She’s Mercedes 2020

V Zlot Miłośniczek Zabytkowych Mercedesów She’s Mercedes 2020

Tekst: Jolanta Brzozowska-Zając

Panie z Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska jak co roku od pięciu lat w sierpniu ruszyły swoje klasyki, żeby mogły i one i auta poczuć radość w sercu, wiatr we włosach i cieszyć się przygodą, słońcem i szczęściem wspólnego spotkania, jak co roku.

Sekcja kobieca liczy w Klubie kilkanaście zaledwie członkiń, ale są to kobiety wyjątkowe, tak jak wyjątkowy jest MERCEDES, który wszak jest kobietą. Są wśród nas prezeski, dyrektorki corpo, właścicielki firm, gospodynie domowe i emerytki. Jesteśmy różne, ale i bardzo podobne, bo żeby usiąść za sterami klasyka, trzeba mieć wolę, chęć i odwagę, bo są to wszystko indywidualności. Trzeba się dopasować, zgrać, porozumieć.

Każde z naszych aut ma imię. Jest Amelka, Moracz, Patrycja, Grunwald, przy czym każde ma swoje oczekiwania i każde lubi trochę co innego. To już panie w słusznym wieku, więc każda wymaga indywidualnego podejścia.

W tym roku ruszyłyśmy na Podlasie kolumną przez Siedlce. Radość ze spotkania nas i naszych aut wyziera chyba z każdego zdjęcia z trasy. Spotkani po drodze kierowcy machali do nas, bo droga zawsze łączy. Nasze spotkania są zazwyczaj pełne spontanicznej radości, bo spotykamy na swojej drodze, tylko ludzi podobnych do nas: pełnych pasji, zaangażowania i pozytywnej energii.

Nas łączy trudna do zdefiniowania miłość do maszyn, piękna ukrytego w detalu, zgrania wynikającego ze zrozumienia, dlatego mocno odczułyśmy magię pensjonatu Uroczysko Zaborek w Janowie Podlaskim i jego właściciela, który postanowił ocalić od zapomnienia podlaskie zabytki drewniane, pieczołowicie przenosząc i udostępniając tym, którzy chcą ciszy, spokoju, zatrzymania.

Poznałyśmy też wspaniałe konie arabskie, ich wyjątkowość i trofea pokoleń czempionów klaczy i ogierów: po Stadninie Janów Podlaski oprowadziła nas pani, która poświęciła im całe swoje życie. Następnie zwartą kolumną pomknęłyśmy do Siemiatycz, ażeby nasze piękne starsze panie mogły w konkursie pięknosci zaprezentować swoje wdzięki mieszkańcom. Wygrała Gerda, cóż wdzięki Gelendy, auta marzeń wielu, są oczywiste, bo zarówno konstrukcja,jak i osiągnięcia nie zmieniają się od 1979 roku, kiedy weszła do stajni Mercedesa. Mieszkańcy Siemiatycz na tę okoliczność wyjechali swoimi klasykami i pozdrawiali nas spontanicznie, choć była i pani, która specjalnie do na przyjechała z Krakowa, prawie 400 kilometrów. Zawsze nas cieszy, że mieszkańcy miast, w których się zatrzymujemy witają nas z ciekawością, pytają o szczegóły, a także dzielą się z nami swoimi doświadczeniami.

Mercedes zawsze budzi emocje, a zabytkowe Mercedesy wywołują wspomnienia i opowieści, bo zawsze albo było to auto marzeń, albo zazdrość sąsiada, albo podziw znajomych. Emocja, nigdy obojętność, bo Gwiazda zawsze świeci. A nam świeciło też słońce i jak zawsze towarzyszyło nam na trasie, wiatr targał włosy, a droga wiła się wstążką wśród podlaskich równin i zżętego zboża. Koniec lata żegnałyśmy mknąc kolumną wśród tych pól słonecznych, mijając puste bocianie gniazda i krowy na pastwiskach.

Święta Góra Grabarka przywitała nas magią i energią Miejsca Mocy i Wiary, a tysiące stareńkich krzyży wokół prawosławnego Monastyru uświadomiły, że pokolenia przychodzą tu z nadzieja, wiarą, prośbą. Charyzmatyczny ksiądz Awksietijuk podzielił się z nami opowieścią o sile tego miejsca i historii ludzi, którzy tam przychodzą, by zostawić swój krzyż na pamiatkę pielgrzymki….. zadumane słuchałyśmy, bo magia Monastyru udzieliła się i nam. Wszak Bóg jest jeden i zawsze czuć go w takich miejscach. W zapachu świec palonych w intencji opuszczałyśmy to miejsce, być może tam kiedyś powrócić…

Kupiłyśmy oczywiście miody podlaskie, sękacze, charakterystyczne dla tego regionu chleby czarne i pomknęłyśmy by zobaczyć stareńką pochyloną nad granicą cerkiewkę, która wśród lasów stoi niebieska, urokliwa i już wracałyśmy: jedne ręcznie napędzanym promem, inne wzdłuż Bugu żałując, że nie zobaczyłyśmy wszystkiego, ale takie są prawa zlotu.

Albowiem czekała już na nas kolacja na Zamku w Janowie, która zawsze kończy ten dzień toastami, prezentami i podziękowaniem pani Komandor Zlotu za trud organizacji. Komandorem od pięciu lat jest Małgosia Przebindowska, która zawsze dokłada starań, ale i wymaga od nas uczestniczek: czujności, punktualności i zaangażowania (w tym w konkursie wiedzy o Mercedesie!). Warto być w tym towarzystwie.  To dobry czas.  Radości, wsparcia, szczęścia wynikającego z dzielenia się, a miłość do naszych klasyków to cementuje.

Za rok nowy zlot, nowe wyzwanie i nowe oczekiwanie. Znowu poznamy, jakąś część naszego kraju, zupełnie nieoczywistą, a jakże ciekawą.

Do zobaczenia na trasie dziewczyny!

W 2020 w Zlocie udział wzięły 23 panie i 12 załóg. Trasa: spotkanie u Burmistrza Siedlec po drodze do bazy w Janowie Podlaskim – zwiedzanie stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim – Gnojno (punkt widokowy przełomu Bugu) – prezentacja klasyków w Siemiatyczach, konkurs wśród mieszkańców na najładniejszy samochód – sanktuarium prawosławne Grabarka – cerkiew w Koterce – powrót przez Mielnik (cerkiew) – przeprawa promem ręcznym przez Bug lub powrót wzdłuż Bugu przez Siemiatycze – Wieczór Komandorski Zamek Podlaski (dawniej Biskupi) – udział w Festiwalu Krain Polskich/Święcie Ziół – pałac w Korczewie hrabiny Ostrowskiej-Harris.

Ladies Days w Ludwigsburgu – 2-5 lipca 2020 r.

Tekst: Ewa Łuszcz

Początek lipca to czas kobiecych zlotów niemieckiego Klubu Pagoda. W tym roku odbyła się III edycja Ladies Days, tym razem w Ludwigsburgu niedaleko Stuttgartu. Pomimo restrykcji związanych z Covid-19 komandor – Alexandra Lechner, przygotowała ciekawy i zróżnicowany program.
Drugiego lipca, jako przedstawicielki Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska na czele z Prezydent Klubu Małgorzatą Przebindowską, dotarłyśmy do hotelu położonego w malowniczej części starego miasta Ludwigsburga. Dystans 1.200 km pokonałyśmy znakomicie reagującym na nasze potrzeby Mercedesem CLS 350d Designo, użyczonym przez Mercedes-Benz Polska, ale przyszłym roku wybierzemy się naszymi klasykami. Gdy samochody uczestniczek zlotu znalazły się na bezpiecznym podziemnym parkingu, wspólną kolacją rozpoczęłyśmy wyczekiwane spotkanie.
Rano firmowy autobus Mercedesa punktualnie czekał przed hotelem i zawiózł nas do Mercedes-Benz Center of Excellence w Sindelfingen, gdzie zostałyśmy ciepło powitane przez dyrektor kompleksu Alexandrę Suess oraz Elvirę Wallner (Customer Event Management Team). Dodatkowym powodem do radości było dołączenie do nas Agaty Chachulskiej, zlotowej koleżanki z polskiej edycji She’s Mercedes, naszej ambasadorki w ojczyźnie Mercedesa.
Mercedes-Benz Center of Excellence to ekskluzywne miejsce, gdzie klienci z całego świata mogą zamówić swój osobisty, indywidualny model z trójramienną gwiazdą. Nie ma znaczenia, czy jest to Maybach, limitowana edycja roadstera, model tuningowy AMG, limuzyna, SUV ze specjalnym wyposażeniem czy kuloodporny model dla „szczególnie wrażliwych” osobistości. Wszystko jest tu możliwe, a marzenia stają się rzeczywistością. Z zainteresowaniem wysłuchałyśmy tam opowieści o nietuzinkowych zamówieniach i osobliwych dodatkach montowanych na specjalne życzenia klientów, takich jak na przykład pałąki dla sokołów. Ten czas minął zdecydowanie za szybko. Po pysznym obiedzie udałyśmy się na wykład połączony z projekcją filmów oraz zwiedzanie terenu fabryki. Ze względu na restrykcje związane z epidemią nie mogłyśmy wejść do hal produkcyjnych. Przynajmniej będziemy miały pretekst do kolejnej wizyty w Sindelfingen. Dzień zakończył się kolacją pod gołym niebem w urokliwej posiadłości w Monrepos, której właścicielem był niegdyś książę Wirtembergii. Tamtejsza restauracja może poszczycić się naprawdę wyśmienitą kuchnią.
W sobotę rano rozpoczęłyśmy zwiedzanie barokowego pałacu – Rezydencji Ludwigsburskiej. Sympatyczna przewodniczka w charakteryzacji przekupki-kuchareczki oprowadziła nas po kompleksie z 1815 roku, opowiadając wiele historii i anegdot z dworskiego życia. To tylko dowodzi, że plotki i ploteczki dostarczały rozrywki zarówno wczoraj jak i dziś. Wycieczka zakończyła się wizytą na cotygodniowym targu na rynku miasta, który pamięta czasy dawnych kupców. Czas szybko płynął. Po krótkim odpoczynku w kawiarnianych ogródkach, tyko na chwilę wróciłyśmy do hotelu, gdyż to nie był koniec atrakcji tego dnia. Wczesnym popołudniem kawalkada zabytkowych Mercedesów ruszyła do winiarni Escher w Schwaikheim. W pełnym słońcu i pod bezchmurnym niebem jazda wzdłuż Neckaru była czystą przyjemnością. Właściciele winnicy – rodzinna Escher – z pasją podzielili się wiedzą o produkcji wina i uprawie winorośli. Małe kulinarne przysmaki i schłodzone wino wprawiły nas w odpowiedni nastrój i pomagały chłonąć wiedzę i ciekawostki. Rodzina Escherów to również pasjonaci motoryzacji i posiadacze czerwonej Pagody. Razem ruszyliśmy na wycieczkę po okolicznych winnicach, pięknie położonych, z fantastyczną panoramą na pagórkowaty krajobraz doliny Remstal. Tu winorośl znajduje idealne warunki do wzrostu – służą jej kamieniste gleby oraz ciepłe, ale i chłodne wiatry. Oprócz egzotycznej odmiany austriackiej Zweigelt, rodzina Escher uprawia też Merlot, Cabernet Franc, a także winorośla używane do produkcji wyłącznie białego wina, takie jak Pinot Blanc, Chardonnay czy Riesling. Zauroczone pięknymi trasami i zrelaksowane jazdą, z dużą ilością informacji o szczepach winorośli, wróciłyśmy do winiarni. W piwniczkach przyjęłyśmy kolejny łyk wiedzy na temat procesu tłoczenia i prawidłowego przechowywania wina. To niebywałe, ile kroków trzeba zrobić, aby przekształcić sadzonki w owoce, a owoce w pełnowartościowe wino. Nadszedł wieczór i wyborny bufet grillowy stanowił dobrą podstawę do degustacji innych produktów szwabskiej winnicy. Z doskonałym jedzeniem, rozmowami, w znakomitych humorach zakończyłyśmy wspaniały, niezapomniany dzień. Okazało się, że w międzynarodowej różnorodności drzemie siła, gdyż języki (szczególnie te obce), pięknie rozwiązują się, gdy są naoliwione dobrym winem. Nie od dziś wiadomo, że „in vino veritas”. Do Ludwigsburga wróciłyśmy taksówkami, zostawiając nasze samochody bezpiecznie zaparkowane w winnicy.
Po krótkiej nocy, spotkałyśmy się w niedzielę rano na pożegnalnym śniadaniu. Wszystko co dobre, szybko się kończy – Ladies Days również. Z wielkimi apetytami na kolejny zlot w 2021, powiedziałyśmy sobie „do widzenia”, a właściwie „do zobaczenia wkrótce”, a Alexandrze Lechner podziękowałyśmy za wzorową organizację wydarzenia. Rozdałyśmy także uczestniczkom zaproszenia na polski Zlot Miłośniczek Zabytkowych Mercedesów She’s Mercedes, które przygotowałyśmy w formie broszury z relacjami zdjęciowymi ze wszystkich poprzednich zlotów, w języku niemieckim i angielskim. Przyjazd w 2020 był mało realny z uwagi na inne już plany, ale 2021 rysuje się optymistycznie.
W drogę powrotną wyruszyłyśmy w dobrych humorach, bogatsze o nowe wrażenia i znajomości. Trasa upłynęła przyjemnie i gładko, a przyszłoroczny zlot w Niemczech wpisałyśmy jako wyczekiwany dzień w kalendarzu.

Wyprawa do Warki – 20 czerwca 2020

Warka, czyli jak połaczyć zegary i Mercedesy

Tekst: Piotr A.Stasiak

Gdy Coronawirus troszeczkę odpuszczał 20 czerwca 2020 roku w piękną słoneczną sobotę zorganizowaliśmy kilkoma „gwiazdami” klubową wycieczkę do oddalonej o 50 kilometrów od Warszawy – Warki, gdzie mieliśmy zwiedzić jeden z wareckich browarów i Pałac Kazimierza Pułaskiego z jego 15h parkiem. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Warszawskim Wilanowie skąd dostojnie wyruszyliśmy malowniczą trasą wśród mazowieckich sadów przejeżdżając między innymi przez takie miejscowości jak Konstancin Jeziorna i Góra Kalwaria.
Po przybyciu na miejsce spotkaliśmy się z członkami Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków, z którymi razem mieliśmy zwiedzać Warkę. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w niszowym lokalnym browarze „Browarka”. Właściciel browaru przez ponad dwie godziny opowiadał i pokazywał nam od początku do końca proces warzenia piwa. Pytaniom nie było końca, a na pożegnanie każdy z nas w prezencie otrzymał do spróbowania butelkę złotego trunku.
Z browaru kawalkadą przez miasto ruszyliśmy w stronę Parku na Winiarach do Muzeum Pułaskiego. W muzeum byliśmy bardzo ważnymi gośćmi, pozwolono nam zaparkować nasze gwiazdy jak na nie przystało w bardzo prestiżowym i zwykle niedostępnym miejscu, pod samym pomnikiem Kazimierza Pułaskiego. Pani Dyrektor Muzeum po uroczystym przywitaniu osobiście oprowadzała nas po Muzeum.
W środku muzeum przypominającego dawny polski dwór z końca XVIII i początku XIX w. mogliśmy zobaczyć między innymi zgromadzone zestawy mebli, kolekcje malarstwa, tkanin, broni, srebra oraz wiele eksponatów poświęconych bohaterowi Polski i Stanów Zjednoczonych Kazimierzowi Pułaskiemu. Mogliśmy także podziwiać piękną kolekcję zegarów i zegarków o których budowie, zasadzie działania i wielu tajemnicach zdecydowanie więcej od Pani przewodnik opowiadali nam nasi przyjaciele z Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków.
Po zwiedzaniu Pałacu zostaliśmy zaproszeni do urokliwej parkowej kawiarenki, w której wyposażeni w przepyszną kawę i domową szarlotkę mogliśmy wysłuchać przygotowanego specjalnie dla nas koncertu folkowego zespołu Dariusza Rączki. Koncert ten był rozpoczęciem cyklicznych letnich koncertów w parku na Winiarach pod nazwą Letnia Strefa Muzyki.
Po koncercie bardzo pozytywnie nastawieni przeszliśmy piękną zielona aleją parkową na polanę, gdzie czekało na nas ognisko i kiełbaski. Przy ognisku rozmowom nie było końca a przede wszystkim mogliśmy jeszcze bardziej zintegrować się z naszymi kolegami i koleżankami z Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków. Były opowieści o jeżdżących gwiazdach, a także o wyznaczających na niebie czas gwiazdach. Na zakończenie doszliśmy do wniosku, że nasze Kluby wiele łączy, bo w zegarach i samochodach są śruby, śrubki i mechanizmy.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Wczesnym wieczorem niestety trzeba było wracać do Warszawy. Aby urozmaicić sobie drogę powrotną niektórzy z nas postanowili dodatkowo zwiedzić ruiny Zamku w Czersku, a w Górze Kalwarii zjechać w dolinę Wisły i jadąc rozkoszować się pięknymi widokami dzikiej przyrody.
Serdecznie dziękuję za obecność. Dziękuję też uczestnikom Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków. Myślę, że nasza wyprawa była kolejnym Klubowym bardzo sympatycznym spotkaniem. Kto nie był, naprawdę ma czego żałować.
Na marginesie, mogę powiedzieć, że nasz Klub otrzymał zaproszenie na początek lipca roku 2021 aby zaprezentować Mercedesy na ogromnym pikniku historyczno – kulturalnym „VIVAT PUŁASKI”.